Dziękujemy za to, że jesteście oraz za każdą Waszą wypowiedź! W kwietniu nagradzamy kolejne 3, najciekawsze naszym zdaniem komentarze, a są to:

„Moja pierwsza próba zakończyła się wynikiem 1:0 dla wosku ;) Mam to „szczęście”, że zawsze muszę przyczepić się włosami do wszelkich pułapek: lepu na muchy, łapki na mole, nie wspominając o błyszczyku na ustach. Nie inaczej było z depilacją: zamiast z nogi, o mało nie pozbyłam się włosów z głowy. :D Udało się uratować uwięzione pasmo tylko dlatego, że zapomniałam ogrzać plaster w dłoniach, więc jego przyczepność była znikoma ;) Kolejne podejścia były mniej burzliwe, ale nie zostałam fanką tej metody ze względu na ból. Podobne katusze przeżywam tylko przy odrywaniu plastra, który pielęgniarka niemal siłą przykleja mi po pobieraniu krwi ;) Zdecydowałam się na depilator elektryczny, mniej uciążliwy również ze względu na zastosowanie takich funkcji jak chłodny nawiew, nieco łagodzący ból. Wszystko byłoby super, bo jest to efektywny sposób, ale po paru latach regularnej depilacji (szczególnie łydek, gdzie włoski rosły intensywniej) dorobiłam się pajączków. Zanim się spostrzegłam i powiązałam ten fakt z depilatorem, w dwóch miejscach zrobiły się już całkiem dorodne pająki. :( Jestem alergiczką, więc kremy do depilacji nie wchodzą w grę. Na razie nie pozostaje mi nic innego jak golenie maszynką. Koleżanki, które od zawsze golą nogi w ten sposób, mają nieestetyczne kropki, z których szybko odrastają grube i ciemne włoski. Szczęście w nieszczęściu, że po moich przygodach z depilatorem włosy wciąż są rzadkie i cienkie. Jeśli zaczną mi mocno doskwierać, zdecyduję się chyba na jakąś radykalną metodę ich usunięcia, mając oczywiście na uwagę moje kruche naczynka… ” – Małgoś

 

„Wow, interesujące kosmetyki! Większość z nas w codziennym makijażu skupia się właśnie na rzęsach i brwiach. Nie wyobrażam sobie opuszczenia domu bez pomalowanych rzęs i zrobionych brwi, które są uznawane za ramę naszej twarzy. Muszę wypróbować te nowe preparaty, ponieważ poszukuję produktów, które pomogą mi maksymalnie skrócić czas wykonywania codziennego makijażu! :D” – Jadzia

 

„Nazwa ta przeniosła mnie od razu do czasów dzieciństwa, kiedy mój ojciec nosił imponujący zarost. Obecnie posiada fryzurę na rekruta ;) i skromny wąs, ale dawno temu miał image głównego bohatera tej kultowej kreskówki. Zacna, kruczoczarna broda była charakterystyczna do tego stopnia, że ja i moje dwie siostry byłyśmy czasem nazywane „córkami Rumcajsa” :D Jako dziecko nie lubiłam tego określenia, tata to tata, a nie żaden Rumcajs ;) Dzisiaj, na przekór żartownisiom, kupiłabym ojcu wspomniane kosmetyki, żeby jego zarost był jeszcze bardziej olśniewający :)” – aga.agania

 

Gratulujemy! Czekamy na Wasze adresy, w celu wysyłki niespodzianek.